Najnowsze komentarze
Osobiście nie uważam, że wszystko ...
A może ta pierwsza tarcza była nie...
jazda na kuli niezalogowałem się do: Z tarczą lub na tarczy
fajnie. te wspierające się klocki ...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki
<brak wpisów>

Moje motocykle


Był kiedyś taki film komediowy o klonowaniu ludzi. Główny bochater w jakiś sposób dorobił się klona. Ten klon był identyczny fizycznie, jednak w wyniku pewnej wady samego procesu klonowania, miał pewne braki umysłowe... Nie zeby był jakimś warzywem, po prostu nie zawsze tak dobrze jak trzeba wychodzilo mu myślenie przyczynowo skutkowe - co było najważniejszym wątkiem komediowym w tym filmie. Potem klon wpadł na pomysł zrobienia klona z siebie, czyli klona z klona, no i tu już zdolności umysłowe były naprawde niepowtarzalne...

Czemu taki wstep?

Bo mam Hondę CG125 z 1976r.

A właściwie to klona...

I nie wiem którego z rzędu :)

Zipp Toros El Viento 125 z silnikiem 156FMI, dumnie chwalący się rozrusznikiem i modułem zpłonowym - to by było tele nowinek techniki w tym sprzęcie :) Bez wałka wyrównoważającego. No ale musi być w nim coś dobrego, skoro oryginalnego modelu Honda wyprodukowała ponad 10 000 000 egzemplarzy, a ile jest klonów w samych Indiach, to święta krowa jedna raczy wiedzieć. Kupiłem go, bo wierzę, że rodowód jest ważniejszy od interpretacji.

Inną moją zaszlością był Zipp Quantum 50ccm. Istna kwintesencja chińszczyzny. Co się w tym kibelku zepsuło, to by chyba zabrakło internetu, żeby to opisać. Wykształciłem na nim wszystkie moje umiejętności mechaniczne. Musiałem wywalić dozownik oleju, bo zasabotował i chińczyk zatarł się biedny po jakichś 7500km... drugie tyle zrobiłem na cylindrze i tłoku polini 50ccm, wale jakimś tuningowym, łozyskach SKF, sprzęgle Stage6 razem ze sportowym wzmacnianym dzwonem, tłumiku Tecnigas next-R i paru innych mniejszych częściach. Z silnika zostały tylko oryginalne (o ile tak można o chińszczyźnie mówić) kartery. Co ciekawe dali dobry gaźnik Mikuni, który po regulacji naprawde dawał radę. Po poskładaniu omal nie rozwaliłem się na bramie wyjazdowej z własnej posesji, tak rwał skubany :) Minę nieżyjącej już rodzicielki pamiętam do dzisiaj, kiedy zajrzała do pierkarnika ze zdziwieniem stwierdzając, że upiekłem dwa kartery w 50 stopniach C, a z zamrażarki wyciągam łożyska wału :D

Byłbym pewnie jeszcze jeździł nim długo, gdyby nie pewien Pan, który będąc jeszcze za tzeźwy (2,2 promila to nie było dość mając na uwadze jego doświadczenie) uznał za stosowne wzbogacenie swej mieszanki krwisto-alkoholicznej w celu osiągnięcia stechiometryki jeszcze tego samego wieczora. Wymusił pierwszeństwo na tirze, wycofał, zarysował auto stojące obok na skrzyżowaniu, chciał odjechać, wymusił tym razem mnie fundując (za darmo!) lot ku niebu z gartisowym ruchem obrotowym wokół mej własnej osi ze skuterem w soli satelity, a potem wycofał jeszcze raz uderzając w samochód za nim. Na tym chcą skończyć stwierdził, ze on już nie będzie tu zamieszania robił i pójdzie sobie do domu, co z głowy kilkukrotnie kończyną górną wybił mu Pan (ostatni z poszkodowanych), którego nowa służbowa toyota chociaz z fabrycznie brzydką facjatą, uległa dalszej utracie wartości. 

Tagi

50ccm (1), 125 (1), 125ccm (1), alkohol (1), cg125 (1), cg125; 125; hamulec; tarcza;druciarstwo (1), chiński (1), el viento (1), honda (1), kibel (1), manic (1), nowy (1), quantum (1), skuter (1), toros (1), wiadro (1), wypadek (1), zipp (2)

Kategorie